Hamulić: – Nie doceniali mnie, a w Holandii byłem dziesięć razy lepszy od innych (2022)

Dlaczego kiedyś przesypiał całe dnie? Jak tomożliwe, żeniedoceniali gowHolandii, choć sam twierdzi, żebył dziesięć razy lepszy odrówieśników? Dlaczego nieszuka idoli wśród holenderskich piłkarzy ijuż niechce mieć nic wspólnego zpiłką nożną wtym kraju? Coimponowało muwpost-radzieckich budynkach naLitwie? Copodziwia wMateuszu Matrasie, acowMikaelu Ishaku? Czyspodziewał się, żebędzie błyszczał wEkstraklasie? Nateinainne pytania wbarwnej rozmowie znami odpowiedział piłkarz Stali Mielec, Said Hamulić. Zapraszamy.

Hamulić: – Niedoceniali mnie, awHolandii byłem dziesięć razy lepszy odinnych (1)

Ile godzin dziennie poświęcasz nasen?

Niekładę się dołóżka zzegarkiem wdłoni. Niepodam konkretnej liczby godzin, alewiem, żeśpię długo.

Klasyczne osiem godzin?

Stanowczo dłużej niż osiem godzin.

Zbliżamy się dojakiejś prawdy.

Niechbędzie, żeśpię dziesięć godzin.

Sen jest ważną składową trybu dnia profesjonalnego piłkarza?

Jest cholernie ważny. Potrafi być rozwiązaniem wielu problemów. Wpływa naregenerację, namięśnie, nasamopoczucie. Odjego jakości zależy funkcjonowanie całego organizmu.

Najtrudniej zasnąć pomeczu?

Niewiem, codokładnie dzieje się zmoim ciałem wpomeczowe noce, alenaprawdę mam trudności zezmrużeniem oczu. Wcześniej umysł chodzi nanajwyższych obrotach, ciało jest spięte, cały jestem taki przesadnie skoncentrowany iskupiony, później trudno zejść ztego poziomu ispokojnie zasnąć.

Noicowtedy?

Nieznalazłem jeszcze żadnego sposobu. Jeśli ktoś majakieś rozwiązanie, śmiało może się domnie odezwać.

Namnie nielicz.

Spokojnie, nawet nieliczyłem.

Niemaprzypadku wtejgadce ośnie. Ponoć jeszcze niedawno potrafiłeś przesypiać całe dnie.

Taka prawda, kiedy przezdłuższy czas niemogłem znaleźć klubu wHolandii, non stop spałem ispałem, ażdługi sen stał się rutyną mojegodnia.

Trochę nudziarskie.

Wierzę, żeścieżka napiłkarski szczyt jest bardzo samotną ibardzo nudą drogą.

Alechyba niepolega naprzelegiwaniu włóżku.

Alewcale nieprzelegiwałem włóżku. Spałem. Wstawałem. Jadłem śniadanie. Chwilę odpoczywałem. Inasiłownię. Niemiałem jeszcze dwudziestu lat, moi rówieśnicy imprezowali, ajażyłem jak profesjonalista, choć niemogłem znaleźć klubu icoraz częściej przezmoją głowę przechodziły defetystyczne myśli: „dla kogo właściwie torobię?”.

Dlaczego miałeś problemy zeznalezieniem pracodawcy wHolandii?

Ponaprawdę niezłym sezonie wGoAhead Eagles U-19 przezrok niemogłem znaleźć nowego klubu. Trenowałem wpocie czoła, trzymałem się pionu, dbałem osylwetkę, alemożliwości nieprzychodziły. Momentami dobijało mnie rosnące przeświadczenie, żemoże ten cały futbol jednak niejest dla mnie, alezaraz brałem się wgarść inakoniec każdego dnia powtarzałem sobie wmyślach, żewsumie tojestem szczęśliwy imoja cierpliwość napewno niedługo mnie wynagrodzi.

Niedoceniali cię, bobyłeś zasłaby?

Holandia jest krajem zakochanym wpiłce nożnej. Rodzi się wniej mnóstwo talentów. Tamtejsze kluby mogą przebierać wdiamencikach. Nieznaczy tojednak, żerozumiem, dlaczego nigdy niezostałem dostrzeżony idoceniony. Dwa lata temu byłem dużo bardziej technicznym piłkarzem niż jestem teraz. Myślę więc, żewtym wszystkim niemogło chodzić omojeumiejętności.

Jeśli niechodziło oumiejętności, tomoże opracowitość?

Zawsze stuprocentowo poświęcałem się piłce nożnej, niemożna mizarzucić braku profesjonalizmu. Taknaprawdę niewiem, dlaczego żaden holenderski klub niechciał mnie zatrudnić. Narocznym bezrobociu chodziłem poamatorskich drużynach zpiątej iszóstej ligi. Błagałem trenerów iprezesów ochoćby najmniejszą szansę.

– Niechcę żadnej kasy – przekonywałem.

Wymigiwali się namiliony różnych sposobów. Nie, bodrużyna jest przepełniona. Nie, boniejesteś wystarczająco dobry. Nie, bonic otobie wiemy. Nie, bonie. Paranoicznie trudne chwile.

Hamulić: – Niedoceniali mnie, awHolandii byłem dziesięć razy lepszy odinnych (2)

Szukałeś sobie jakichś alternatyw? Dorywczej pracy? Kierunku studiów?

Nie.

Dlaczego?

Nieskończyłem szkoły. Nigdy wcześniej niepracowałem wnormalnej pracy. Nawet jakbym szukał roboty, nikt niezdecydowałby się mnie zatrudnić, bowiększość firm szuka gości zdoświadczeniem wbranży. Dla mnie priorytetem zawsze był futbol. Inic więcej.

Jak natakpostawioną sprawę reagowała rodzina?

Rodzina niepochwalała mojejpostawy. Mówili mi: „ucz się”. Radzili: „skończ szkołę”. Przekonywali: „nic niejest ważniejsze odedukacji”. Tymczasem kierowałem się zupełnie przeciwnym podejściem. Kosztowało mnie towiele dyskusji, kłótni, stresujących sytuacji, alenieustannie powtarzałem sobie, żeudowodnię im, żemam rację, aoni się mylą. Tobyła długa droga udowadniania własnej wartości, aledzięki temu mam wsobie jakiś taki ogień, którywznieciły tamte dni iktórywzrasta zakażdym razem, kiedy tylkowychodzę namurawę.

Nigdy niepomyślałeś, żemożesz niemieć racji wkłótni zrodzicami?

Szczerze? Nie. Jeśli byłbym poprostu lepszym piłkarzem odmoichrówieśników zHolandii, schowałbym dumę dokieszeni iposzedłbym doszkoły zmyślą, żepoważna kariera niejest mipisana. Alepatrzyłem nasprawę logicznie: niebyłem poprostu lepszym piłkarzem odmoichrówieśników zHolandii. Byłem znacznie, znacznie lepszym piłkarzem odmoichrówieśników zHolandii. Może nawet dziesięć razy lepszym, aoni wciąż tego niedostrzegali, więcwpieniało mnie toniemiłosiernie. Cały czas zastanawiałem się, dlaczego oni tego niewidzą. Niemogłem wtouwierzyć, alezawsze wierzyłem, żeprawda wkońcu wyjdzie najaw idostanę swoją szansę, akiedy tojuż się stanie, niezmarnuję sposobności dopokazania wszystkim, jak bardzo się mylili.

Mówisz, żebyłeś dziesięć razy lepszy odswoich rówieśników, ajednak nieprzebiłeś się napoziom Eredivisie, choć wtejlidze ażroi się odmłodych talentów.

Dla GoAhead Eagles U-19 zagrałem wdziesięciu meczach, wktórychstrzeliłem siedem goli izaliczyłem dwie asysty, alewklubie powiedzieli mi, żezaliczam nieprzekonujące liczby iniejestem wystarczająco dobry, żebyprzebić się wyżej. Poszedłem dotrenera U-19, Jana Kromkampa, byłego reprezentanta Holandii. Powiedział, żewidzi wemnie potencjał inierozumie decyzji klubowych władz. Polecił miskupić się napracy. „Niewykluczone, żektóregoś dnia osiągniesz swoje”, dodał, ajawziąłem sobie doserca, choć nierozumiałem decyzji GoAhead Eagles, takjak nierozumiałem decyzji Quick Boys iinnych moichholenderskich klubów, które niechciały dać mipoważnej szansy. Niestrzelałbym goli? Okej, mógłbym spadać. Inni byliby lepsi? Okej, poszukałbym sobie czegoś innego. Alejanaprawdę byłem znacznie lepszy odreszty. Chyba już nigdy niedowiem się, dlaczego nieprzebiłem się wHolandii.

Próbowałeś swoich sił wPortugalii, alewBradze też się natobie niepoznali.

Tujest prostsza sprawa: jako nastolatek okazałem się zasłaby nawarunki rezerw Bragi. Postawili sprawę jasno, ajanawet niezamierzałem polemizować, bosam toczułem.

Masz jakieś idola spośród holenderskich piłkarzy?

Nie.

Idole potrafią inspirować, asam mówiłeś, żeHolandia tokraj, którykocha futbol.

Kiedy opuściłem Holandię, przestałem oglądać mecze holenderskich klubów iholenderskiej reprezentacji.

Ażtak?

Bomnie nielubili, bomnie odrzucili, więcniejestem nimi już zainteresowany. Nietakdawno, już powystępach wlidze litewskiej, miałem propozycje odjednego zmniejszych klubów zEredivisie, aleodmówiłem, choć agent nazwał moją decyzję szaloną iprzekonywał, żetoświetna oferta.

Nie, niechcę grać wHolandii.

Itrzymam się swego.

Twoi rodzice emigrowali zBośni iHercegowiny doHolandii. Czujesz jakiś związek zeswoim bałkańskim pochodzeniem?

Część mojejrodziny wciąż mieszka wBośni iHercegowinie. Przynajmniej raz wroku staram się odwiedzać ten kraj, czuję związek zeswoimi korzeniami. Czasami myślę nawet, żechciałbym grać dla tamtejszej reprezentacji narodowej…

Costoi naprzeszkodzie?

Mam paszport. Kilka miesięcy temu złożyłem wniosek. Jeśli bośniacka federacja się domnie zgłosi, jestem otwarty nawszelkiego rodzaju rozmowy, nigdy niemów nigdy.

Nieodnalazłeś się wHolandii, alewybiłeś się naLitwie, gdzie podobno najbardziej zachwycił cię wszechobecny spokój.

Olita iMariampol tomałe, ciche ispokojne miasta. Nic mnie nierozpraszało. Łatwo było onarzucenie sobie rygoru. Przychodziłeś nazajęcia. Bardzo ciężko trenowałeś. Wracałeś dodomu. Szedłeś spać. Wstawałeś. Jadłeś. Relaksowałeś się. Przychodziłeś nazajęcia. Ischemat się powtarzał. Nic dodać, nic ująć ztakiego trybu życia.

Zdziwiły cię jakieś elementy litewskiej kultury?

Koledzy opowiadali miolitewsko-rosyjskiej tradycji, amiimponowały post-radzieckie budynki, które wręcz oddychały historią. Tobyło coś innego, coś nowego, coś wartego uwagi, nawet jeśli niebyło wtym piękna wklasycznej definicji znaczenia tego słowa.

Futbol naLitwie niestoi nawysokim poziomie.

Wielu niedocenia poziomu tamtejszej ALygi. Wklubach zczołówki potrafili występować bardzo dobrzy piłkarze, choćby taki Ogenyi Onazi zŻalgirisu Wilno, któregowcześniej Trabzonspor kupował za3,5 miliona euro zLazio, wktórymzagrał ponad sto meczów.

Toczterdziesta pierwsza liga według rankingu UEFA.

Aletoniesątaksłabe rozgrywki, jak wielu myśli, czasami sam byłem tym zdziwiony.

Strzeliłeś dwadzieścia dwa gole wczterdziestu dziewięciu meczach naLitwie.

Pozytywnie mnie tozaskoczyło, bopoczątkowo wcale niemiałem łatwo. DFK Dainava trenował Fabio Mazzone, włoski trener nastawiony nagrę defensywną, którywystawiał mnie nalewej obronie ikarcił zakażdym razem, kiedy gnałem doprzodu.

– Niejestem lewym obrońcą – mówiłem mu.

– Skup się naobronie. Jeśli ruszysz doataku, zmienię cię – odpowiadał.

Był rygorystyczny, zasadniczy inieprzebłagany. Niestrzelałem goli, nienotowałem asyst, niegrałem nawet dobrze, aleniewygrywaliśmy, więcMazzone szybko stracił pracę. Wjego miejsce przyszedł Tomas Razanauskas znowym przekazem: „nie jesteś lewym obrońcą, jesteś lewoskrzydłowym”. Zdobyłem bramkę przeciwko Żalgirisowi. Ibłyskawicznie policzyłem, żezostało jeszcze dwadzieścia sześć meczów dokońca sezonu. Jeśli reprezentujesz drużynę, którabroni się przedspadkiem iskupia się naciągłym bronieniu, naprawdę trudno walnąć kilkanaście goli wzaledwie tylu spotkaniach, aleudało misię to– pokonywałem bramkarzy aższesnaście razy, prawie zostałem królem strzelców.

Dorobiłeś się tam statusu gwiazdora?

Niemogę przesądzać, czybyłem gwiazdą, czyniebyłem gwiazdą, tozbyt krępujące. Wykręcałem bardzo dobre statystyki, grałem bardzo dobre mecze, taka jest prawda, aleniechludzie koronują swoich ulubieńców.

NaLitwę regularnie przychodziły zapytania ioferty zpoważniejszych lig?

Popierwszym sezonie dostałem mnóstwo ofert. Momentami byłem nawet sfrustrowany tąmnogością wyborów: ten klub, ten klub, ten klub ijeszcze ten klub. Czasami takjest, żeodnadmiaru zaczyna boleć głowa, anakoniec dnia chciałbyś, żebydługa irozwlekła historia przemieniała się wkrótki izwięzły konkret. Ostatecznie zdecydowałem się ruszyć doBułgarii wtrybie last minute.

Tobył błąd, prawda?

Tak, tobył wielki błąd.

Hamulić: – Niedoceniali mnie, awHolandii byłem dziesięć razy lepszy odinnych (3)

Trener Botewa Płowdiw niechciał cię wklubie.

Włodarze Botewa przekonywali mnie, żemają mnie zadobrego piłkarza, złożyli korzystną propozycję, alezastrzegli, żeobowiązuje ona tylkoprzeznajbliższe dwadzieścia cztery godziny iwtym czasie mam stawić się wSofii. Poleciałem doBułgarii. Pojawiłem się wklubie, udałem się napogawędkę ztrenerem Azrudinem Valenticiem inagle okazało się, żenierobią nanim wielkiego wrażenia mojeliczby zligi litewskiej. Nieznał mnie iniechciał mnie poznać. Ten ruch przeprowadzono całkowicie bezjego wiedzy. Mało? Zaledwie pojednym treningu Valentić stwierdził, żeniepasuję dojego drużyny izapowiedział, żeczekają mnie ciężkie miesiące. Jeśli zaś trener mówi, że„czekają cię ciężkie miesiące”, jedynym sposobem nazmienienie jego negatywnego poglądu jest strzelenie hat-tricka wnajbliższym spotkaniu ligowym, choćbyś nawet dostał tylkokwadrans zławki. Jeśli jednak trener mówi, że„czekają cię ciężkie miesiące” inieplanuje dać cijakiejkolwiek meczowej lidze, zmykaj czym prędzej, gdzie pieprz rośnie. Itakteż zrobiłem.

Dziwniedużo podobnie złych momentów wtwojejkrótkiej karierze.

Holandia? Powtórzę: podziś dzień niewiem, ocotam poszło, niejestem wstanie tego wytłumaczyć. Bułgaria? Jeśli klub podpisuje zpiłkarzem kontrakt bezznajomości jego profilu ipotencjału, jest tozły moment dla klubu, aniedla piłkarza. Cóż, bywa jak bywa, jest jak jest, jak tomówią.

Spodziewałeś się, żezaliczysz wejście smoka doEkstraklasy?

Trudne pytanie. Itak, inie. Spodziewałem się, żebędę dobrym piłkarzem nawarunki Ekstraklasy. Takim, którymoże się wyróżniać irobić różnicę. Alenieprzypuszczałem, żebędę zaliczał takniesamowite momenty.

Couważasz opolskiej lidze?

Otoczka jest kapitalna.

Comasz namyśli?

Stadiony ibazy, medialność iorganizacja, taki wielopoziomowy profesjonalizm. Poziom piłkarski jest naprawdę wysoki, mecze odbywają się nadużej intensywności. WEkstraklasie rozwija się dużo młodych talentów, które później radzą sobie wzagranicznych ligach albozostają światowymi gwiazdami, jak Robert Lewandowski, któryzLecha Poznań trafił doBorussii Dortmund. Tosąnaprawdę mocne rozgrywki, bardzo dobra liga. Itopodkażdym względem – taktycznym, technicznym, fizycznym.

Polskę postrzegasz takjak Holandię wkwestii zakochania wpiłce nożnej?

Tak, krótko: Polska znajduje się wpierwszej dwudziestce piłkarskich krajów świata.

Powiedziałeś kiedyś, żenaboisku chcesz sprawiać, żebyrywale wyglądali przy tobie napijanych.

Kiedy naLitwie występowałem nalewym skrzydle, bawiłem się wboiskowego magika, byłem typem doskonale wyszkolonego technicznie dryblera. Nieustannie wchodziłem wpojedynki, szukałem sposobności dokiwania się, chciałam sprawiać, żebyprawi obrońcy drużyn przeciwnych wyglądali nanaprutych. WStali jestem napastnikiem, zmieniłem myślenie istyl gry, jestem nastawiony naprostsze środki iprostsze rozwiązania, „upijanie” przeciwników toniejest mójcel.

Jaki jest nowy cel?

Wykonywać polecenia trenera.

Taka ciekawa rozmowa, atupierwszy banał.

Taka jest prawda. Pracuję dla zespołu.

Jak układa cisię współpraca zAdamem Majewskim?

Adam Majewski doskonale opanował sztukę dogadywania się zszatnią, znalazł wspólny język zewszystkimi swoimi piłkarzami, atonaprawdę rzadkie, podziwiam gozato. Mabardzo dobry warsztat, dużą wiedzę ipotrafi jąprzekazywać. Wie, comówi icochce powiedzieć. Znałem szkoleniowców, którzygadali, gadali, gadali igadali, anakońcu nikt niewiedział, codokładnie chcieli przekazać. Utrenera Majewskiego wszystko jest jasne iklarowne.

Stal Mielec, któraniejest najbardziej rozwiniętym inajlepiej zorganizowanym klubem wkraju, wyciąga wyniki ponad stan, też masz takie wrażenie?

Szczerze? Niemogę powiedzieć złego słowa oStali Mielec.

Któregozdrużynowych kolegów cenisz najwyżej?

Niejestem człowiekiem, któremułatwo zaimponować. Bardzo lubię Mateusza Matrasa. Silny jak byk. Doświadczony jak weteran. Często gram przeciwko niemu natreningach. Ścieramy się, onjako stoper, jajako napastnik. Rozwijam się przy tym.

Spodobał cisię ktoś zinnych ekstraklasowych klubów?

Mikael Ishak zLecha Poznań. Nie, żesię nim jakoś specjalnie zachwycam, aledoceniam jego umiejętności, podoba misię jego styl. Mądrze porusza się poboisku. Wie, gdzie ijak się ustawić, żebyznaleźć się wsytuacji strzeleckiej. Czasami wpisuję jego nazwisko wwyszukiwarkę naYoutube istaram się podpatrywać jego zachowania namurawie.

Wniedalekiej przyszłości chcesz zostać najlepszym napastnikiem wEkstraklasie?

Jeśli mam zostać najlepszym napastnikiem czypiłkarzem Ekstraklasy, pokażę tonaboisku, bosame słowa nic zasobą nieponiosą.

ROZMAWIAŁ JAN MAZUREK

Hamulić: – Niedoceniali mnie, awHolandii byłem dziesięć razy lepszy odinnych (4)

Czytaj więcej oEkstraklasie:

  • Znieba dopiekła. Podsumowanie kadencji Wojciecha Łobodzińskiego
  • Gorgon: Był wielki strach, żetowszystko skończy się kalectwem

Fot.Newspix

Top Articles

Latest Posts

Article information

Author: Sen. Ignacio Ratke

Last Updated: 10/21/2022

Views: 5696

Rating: 4.6 / 5 (56 voted)

Reviews: 95% of readers found this page helpful

Author information

Name: Sen. Ignacio Ratke

Birthday: 1999-05-27

Address: Apt. 171 8116 Bailey Via, Roberthaven, GA 58289

Phone: +2585395768220

Job: Lead Liaison

Hobby: Lockpicking, LARPing, Lego building, Lapidary, Macrame, Book restoration, Bodybuilding

Introduction: My name is Sen. Ignacio Ratke, I am a adventurous, zealous, outstanding, agreeable, precious, excited, gifted person who loves writing and wants to share my knowledge and understanding with you.